Marzec 19, 2026, 01:35:42
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj
Aktualności: Forum SMF zostało uruchomione!

Na Szlaku Przeznaczenia Trwaj



Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 3 4 [5] 6 7 ... 10
41
Szlak / Odp: Zapach bzu i agrestu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Geralt z Rivi dnia Czerwiec 03, 2015, 21:17:00 »
Gdy ujęła jego męskość i wsunęła w siebie skwitował to cichym pomrukiem i oplótł ją dłońmi. Usta
odłączyły się od jej warg i zsunęły się po szyi, miękkiej i przyjemnie pachnącej, w dół na piersi czarodziejki.
Biel skóry zdecydowanie odznaczała się na jej piersiach, które teraz, w rytm ruchy bioder, obsypywał
kolejnymi pocałunkami. By w końcu dotrzeć do jej naprężonych brodawek i je też zadowolić swoimi ustami.
A przy tych czynnościach nie puścił jej ani na chwilę, nie po tak długim czasie rozłąki.
Zdecydowanie nie. Przyśpieszył, wsuwając się w nią mocniej i głębiej.
42
Szlak / Odp: Zapach bzu i agrestu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Yenna dnia Czerwiec 03, 2015, 21:10:33 »
Siedząc już na jego kolanach, oplotła Wiedźmina udami i przysunęła się jeszcze bliżej.
O ile to w ogóle było możliwe.
Nie kontemplowała. Nie był za piękny, więc na ustach się skupiła.
Ponowiła gorący pocałunek, opierając dłonie i piersi o jego nagi korpus.
Był cieplutki.. Nie bez powodu.
Czuła już tam w dole jak bardzo jej pragnie, co skomentowała cichym śmiechem.
Rzadko się śmiała.
Najczęściej gdy się kochali, choć wtedy też lubiła popłakać.
I pokrzyczeć.
Więc by dłużej nie przeciągać i nie bawić się w grę wstępną (którą gardziła), złapała za co miała złapać i uniosła się lekko, by wreszcie nabić się na
wyprężonego w sztywnej erekcji członka wiedźmina.
Jęk uleciał z ust Yennefer, gdy tak wsuwał się w nią głębiej i głębiej.
43
Szlak / Odp: Zapach bzu i agrestu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Geralt z Rivi dnia Czerwiec 03, 2015, 20:58:37 »
-Nie śmiałbym tylko kontemplować, lecz jak wiesz lubię patrzeć na to co piękne.
Popatrzył na jej przygryzioną wargę i po chwili znowu ją pocałował. Ręce znów zaczęły błądzić po jej ciele, przypominając sobie jego dawne linię.
Nie dał jej długo czekać, gdy spodnie zsunęły się z niego, podniósł ją bez problemów. Była lekka.
Jak dla Wiedźmina, jak piórko. I ruszył w stronę jedynego meblu, który do następnych poczynań się nadawał.
Chociaż znał zdanie Yennefer co do miejsc na kochanie się. Zaczynając od jednorożca, kończąc jakieś 100 stóp nad ziemią.
Była wielbicielką co dziwniejszych miejsc, do uprawiania miłości, natomiast mebel jakim było łóżko, Wiedźmin upatrzył sobie najbardziej i cenił go
za wszystkie możliwe strony użytkowania.
Usiadł na łóżku, dając czarnowłosej oparcie na swoich kolanach. Znowu bliskość jej ciała i ciepło mieszały w głowię i otumaniały.
A mimo, że był wiedźminem to reagował na to, podobnie jak reszta mężczyzn. W pokoju zaczynało się robić coraz goręcej.
44
Szlak / Odp: Zapach bzu i agrestu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Yenna dnia Czerwiec 03, 2015, 20:49:27 »
Ponownie się do niego przysunęła.
Ręce same powędrowały na zamek i pas od spodni Wiedźmina, choć głowę miała zadartą dziarsko.
- Będziesz tak patrzył i jeno kontemplował, Wiedźminie? Czy miast tego zaczniesz odpokutowywać cały ten rok? Bo widzisz, duża pokuta cię czeka.
Mruknęła, by po chwili zagryźć lekko wargę. Nie nieśmiało, frywolnie, tak jak to miały w zwyczaju podlotki.
Mimo, że tak się przy nim czasem czuła, zagryzienie warg bardziej ukazywało jej pożądanie.
Kobiecie nie wypadało się przyznawać, że samiec wzbudza takie emocje, ale nie przepadała za okłamywaniem się.. Więc szczerze przyznawała w duchu, że Wiedźmin rozpalił ją niczym po znaku Igni.
45
Szlak / Odp: Zapach bzu i agrestu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Geralt z Rivi dnia Czerwiec 03, 2015, 20:41:40 »
Zawsze, na każdym etapie pokazywała swoją wyższość, swoją niezależność. Tak samo jak i teraz, gdy mimo gołego ciała, spojrzenie fiołkowych
oczu ani trochę nie zmiękło.
-Wiesz dobrze, że nie.
Mruknął tym swoim chrapliwym głosem, po czym rozpiął do końca swoją kurtę i zrzucił ją na ziemię, zaraz obok jej sukni. Yennefer jak zawsze
była blada, co tylko budziło w nim jeszcze większe pożądanie. Burza czarnych loków spływała na jej ramiona bujnymi kaskadami i budziła kontrast
kolorów. Biel i czerń. I fiołkowe spojrzenie, którym zawsze go obdarzała.
Kolejna poszła koszula, którą z taką samą dbałością co o zeszłoroczny śnieg, zrzucił na ziemię. I tak odsłonił swoje blizny, jako trofea po kolejnych walkach.
Przez rok trochę mu ich przybyło, jednak nigdy na nie, nie narzekał. Nie miał po co. A teraz ważniejsze rzeczy zaprzątały mu głowę...i wzrok.
46
Szlak / Odp: Zapach bzu i agrestu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Yenna dnia Czerwiec 03, 2015, 20:36:08 »
Zsunęła się łagodnie.
Niczym jedwab z ramion kochanki.
No, może nie była jedwabna, ale kochanką pozostawała mimo wszystko.
Wyprężyła się, coby łatwiej suknia spływała z talii i ciała. Gdy wylądowała u jej kostek na ziemi, przestąpiła ją i stanęła przed Wiedźminem.
Bez niczego więcej, naga i niby bezbronna.
Spojrzała na niego spod zmrużonych oczu. Nie dała po sobie poznać niczego.
No.. prócz gęsiej skórki, której powstrzymać nie mogła pod wpływem Wiedźmińskiego wzroku.
- Rozumiem, że do łóżka pójdziesz w skórzni, tak?
47
Szlak / Odp: Zapach bzu i agrestu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Geralt z Rivi dnia Czerwiec 03, 2015, 20:30:51 »
Ręce zsunęły się na jej talię, a język nie przerywał tańca. Jedna z jego dłoni szybko powędrowała do pasów
utrzymujących miecze na plecach i rozpięła je. Pochwy z ostrzami upadły na ziemię, a Geralt znowu powrócił dłońmi
do talii czarodziejki. Byłą wręcz jego odwrotnością, on był zahartowany, jak stal, na Szlaku. Natomiast ona odwrotnie, zahartowana była
na balach, na książęcych dworach, utrzymywaniu swojej pozycji w Królestwach i na ogólnym życiu królewskim. A mimo to łączyło ich coś dziwnego, coś
czego sam Wiedźmin nie rozumiał. Ale zdecydowanie niezrozumienie, nie przeszkadzało mu w szukaniu zamka od czarnej, aksamitnej sukni Yennefer. A gdy go znalazł,
bez pardonu go rozpiął, jednym sprawnym ruchem. Drapieżny uśmiech pojawił się, na lekko podniesionych kącikach ust.
48
Szlak / Odp: Zapach bzu i agrestu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Yenna dnia Czerwiec 03, 2015, 20:24:51 »
Mruknęła z aprobatą, przylegając do niego mocniej.
Pachniał szlakiem, był twardy jak szlak i nawet z nim się kojarzył.
W końcu to jego żywa część.. która świetnie wiedziała jak przełamać w niej opory.
We wszystkim. I w zapachu i w twardości i samej chęci.
Gdy poczuła język Wiedźmina, jej również wysforował się naprzód. Naprzód, łącząc w tęsknym tańcu.
Wspominała jego smak, smakując go raz po raz.. Aż się zrymowało, pomyślała jeszcze nim odpłynęła do reszty.
Obrócona całkiem w stronę Geralta. Stawać na palach nie musiała, nie był znowu tak wiele wyższy.
49
Szlak / Odp: Zapach bzu i agrestu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Geralt z Rivi dnia Czerwiec 03, 2015, 20:16:13 »
I tak oto wiedźmin poczuł, jak usta czarodziejki zmiękły odrobinę. Pocałunek przybrał na silę, gdy rozchylił jej wargi i wszedł między nie językiem. Zawsze ich kłótnie kończyły się tak, a nie inaczej. Zawsze wespół z dziwną mocą mu wybaczała, a potem znowu od siebie odchodzili, gdy nie mogli wytrzymać. On lub ona, zależnie od tego kogo mocniej gnało w drogę. Czasem to ona odchodziła pierwsza, zostawiając mu tylko list, chociaż i tak to było rzadkością.
On...Geralt nigdy nic nie zostawiał, żadnego listy, żadnej notki. Nie lubił rozdrabniania się na temat rozstań, dlatego i teraz odepchnął od siebie myśli i powrócił do jej ust. Zapachu, który unosił się w koło i drażnił nos, zapachu, który nawet na Szlaku, ile by się nie widzieli, towarzyszył mu zawsze.
50
Szlak / Zapach bzu i agrestu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Yenna dnia Czerwiec 03, 2015, 20:07:12 »
Z tyradą się nie wysiliła..
Nic specjalnego, bywały lepsze. Tak jak i podróże, zajazdy i kolacje, które ciężko osiadały w bebechach.
Teraz jednak nie miało to już takowego znaczenia, jak wtedy gdy wściekle go witała, jak łajała i machała dziarsko rączkami.
Taaa, to nie miało znaczenia.
I wspomnienia, zmęczenie i brud jaki osiadał w duszy, ciele.. oraz jaźni.
Jaźni która teraz była ponadto. Była.. kontemplowała.
Dotyk i ciepło. I zarost!
Oczywiście się nie ogolił. Nigdy tego nie robił gdy się spotykali. Nie ważne czy spontanicznie, czy z umówioną datą i terminem.
Wiedział, że ją to drażniło.
Wiedział.. że też fizycznie.
I wykorzystywał tą wiedzę doskonale, bo niemal topiła się w jego ramionach.
W ramionach skurwiela, kogoś kogo najchętniej by nienawidziła.
No nic..
Tak to już bywa.
Więc by nie mitrężyć, coby nie oddawać się wewnętrznym moralitetom - Oddała pocałunek.
Mimo tego, że miała go nienawidzić, że ów ktoś był skurwielem.
Oddała chyżo i chętnie.
Modyfikuj wiadomość
Strony: 1 ... 3 4 [5] 6 7 ... 10
Carbonate design by Bloc
variant: carbon
SMF 2.0.6 | SMF © 2013, Simple Machines
Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum
krolestwo-wloch extremalteam wwwvirtualpets fallcraft isztar