Maj 03, 2026, 05:33:41
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj
Aktualności: Forum SMF zostało uruchomione!

Na Szlaku Przeznaczenia Trwaj



Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 7 8 [9] 10
81
BetaTesty / Odp: Podmrok - Poza fabułą.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Quenthel Baenre dnia Maj 18, 2015, 14:40:00 »
Cisza, jak zawsze panowała w Pałacu. Krok za krokiem, jak reszta Drowów niesłyszalna, Matka Przełożona szła korytarzem, ku jednym z większych drzwi. Suknia ciągnęła się za nią, nie krępując zarazem ruchów. W końcu to Ona sama ją zrobiła. Jej godło. Szła dalej, a węże, owinięte dookoła Jej lewego przedramienia spały. Podobnie jak część umysłu. Bo jakżeby inaczej ta druga pracowała na wysokich obrotach. Zwolniła, by odgarnąć włosy i zmrużyć ciemne oczy.
-Lolth dopomóż.
Rzekła twardym głosem, a drzwi ustąpiły pod jej spojrzeniem
Weszła do sali, która zajmowała całą wielką jaskinię, stalaktyty i stalagmity łączyły się w niej, w kolumny, podpierające strop. Gargulce patrzyły na nią, swymi kamiennymi oczyma, oceniając Ją. A zimne pyski szczerzyły się w grymasie pogardy. Sama z chęcią by taki przybrała gdyby nie to, że jej oczom ukazało się siedem kobiet. Siedem par oczu zwróciło się ku Niej. Sala była okrągła, stworzona rękami Drowów. Przez nich, w stalaktytach stworzono misterne rysunki i ozdoby, które świeciły, tak by nie ranić oczy panów, którzy je stworzyli. Ciemność zionęła w jej stronę swoim zapachem i owinęła się w okół niej. Prawie jak w domu, prawie gdyby nie to stado siedmiu harpii.
-Witam zgromadzenie.
Spokojny, mocny głos, wydobył się z jej ust, a jeden z węży na jej ręce się poruszył.
-Chcą krwi twego Syn.
-Czemu?
-Chcą krwi prawdziwego samca.
-Nie dostaną jej.
-On jest Ssssssammm.
-Jest.
Drugi wąż dołączył się do rozmowy.
-Del' Armgo boją się. Ona ssssssię boi.
-Ma czego. Zamilknijcie teraz.

Zmrużyła oczy, gdy szła na swoje miejsce, gdzie stało Jej krzesło. U góry stołu, ułożonego w znak Pajęczej pani Lolth.
-Jak was poinformowano, dzisiaj w nocy umrze jeden z domów.
Spojrzała na twarze kobiet. Starsze, młodsze, piękne i mniej piękne. W Podmroku tylko plebs był brzydki. Usiadła w końcu, co oznaczało, że reszta także może. Znowu wszystko działo się w zupełnej ciszy.
-Pani, one pozwolą.
-Muszą.
-Ale jeżeli Tossun poniesie porażkę.....
-Nie waż się nawet o niej mówić. Jeżeli poniesie porażkę, to to będzie jego....i moja ostatnia rzecz w życiu.

Węże znowu umilkły. Czysta, niezmącona cisza panowała dookoła Niej, jak i w niej samej. Kobiety siedziały wyprężone jak struny, tylko ona opanowała do końca trudną sztukę udawanego rozluźnienia.
-Moje słowo się rzekło i takoż dzisiaj w nocy Dom Del' Armgo zostanie unicestwiony przez dom Baenre. Jeżeli takoż się nie stanie, inne domy mają pełne prawo zniszczyć ród Banrae. A także rozpocząć walki co do domu, który miałby rządzić.
Patrzyła przed siebie, by przy tych słowach przejść wzrokiem po Matkach. Wszystkie chciały być wyżej, wszystkie chciały rządzić. Małe, głupie suki, wykrzywiła się w myśli. Nie to, że zamieniłybyście nasze ziemie w burdel, to jeszcze bogactwa by wam się zachciało.
-Czas na wasze słowo, drogie panie.
Jak zawsze, to na najstarszą, zaraz po niej, najważniejszą Matkę spojrzała. A że też była to pobladła, Matka Domy Del' Armgo to cóż zrobić. Przełknęła ślinę, a gdy wszystkie zebrane panie się na nią popatrzyły, wstała i przemówiła.
-Twe słowo jest zgodne z Naszym prawem i tak też się stanie. Niech ta Która chce się sprzeciwić wyrzeknie swe słowo teraz, bądź zamilknie na wieki.
Chwila przerwy. Cisza dłużyła się, a Quenthel zauważyła, że trzy Matki poruszyły się lekko. Więc tutaj mamy następne bitwy. Niezauważalny cień uśmiechu przebiegł jej przez twarz.
-Dzisiejsza Noc okaże się zgubieniem dla jednego, bądź obu Domów. Niech się stanie z życzeniem i wolą Lolth.
Matka Del' Armago usiadła z powrotem i pobladła.
-Świetnie, więc i takoż naszą radę można uznać za zakończoną. Niech Lolth nad nami czuwa.
Quenthel wypowiedziała te słowa i podparła podbródek dłonią. Matki wstały, ukłoniły się jej zimnym, czarnym oczom i wyszły. Została sama, jak zawsze. Samotność tylko nie mogła jej zdradzić. Oparła się z cichym westchnieniem i spojrzała na znak Lolth, w niemej modlitwie.
***
**
*
Wysoki Drow, zakuty w ciemną zbroje, jak znikąd zjawił się przy Tossun'ie.
-Pozdrowienia od Matki Przełożonej, Pierwsze Ostrze. Rada zakończyła się przed paroma momentami. Matka rzecze, iż z pomocą Lolth masz dzisiaj kroczyć ku chwale Domu Baenrów, a być nie poniósł porażki przesyła Ci swe błogosławieństwo od samej Lolth. Krocz ku chwale Domu Baenre.
Ukłonił się, nie patrząc mu ani na chwilę w oczy i odszedł. Do swojej pani, by wrócić i znowu wykonać to co mu będzie kazano.
82
BetaTesty / Odp: Podmrok - Poza fabułą.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Fenris dnia Maj 17, 2015, 20:39:25 »
Pozbierał się z kolan i spojrzał na nią.
Może nie tyle co w oczy, co po prostu popatrzył.
Padło kolejne polecenie i kolejne polecenie zostanie spełnione. Nie było co strzępić języka i bardziej jej wyprowadzać z równowagi.
Bez słowa się obrócił i wyszedł, nie tamując nawet dłonią krwi, co nad wyraz chętnie opuszczała jego ciało z obu ran.
Nie były płytkie, ale i nie takie, coby zaraz świat się walił.
A nawet jeśli, to i tak duma nie pozwalała mu się tym przejmować.
Opuścił pałac.
***
**
*
Dołączywszy do swoich dowódców, nie musiał nawet wydawać poleceń.
Od razu poprowadzili go do kwater, spoglądając dziwnie na jego rany. Wiedział doskonale, że najchętniej by sami go dorżnęli.
Najchętniej.. ale brakowało im jednego. Jaj.
Zbył miłą myśl i popatrzył po towarzyszących mu wojownikach.
- Co z jeńcami? - To oni byli chyba najcenniejsi.
Chociaż sam nie wiedział, Lolth sama wie co siedziało w głowach tym pokręconym kupcom. Raz potrafili zapłacić grosze za coś, co robiło wrażenie, a za jakiś chłam nie żałować
pieniędzy i innych towarów na wymianę.
Niewolnikami mógł się jeszcze zająć. Sprawę łupów pozostawiał zawsze podkomendnym.
Byli zresztą do tego przyzwyczajeni. Niechętni, acz nie ważyli się przeciwstawić.

Miał parę godzin na ogarnięcie się w mieście i obeznanie niewolników.
Jako takie, nie miał ochoty poznawać bliżej tych paru ścierw przez najbliższe parę godzin.
Po prostu ocenić czy nadadzą się do czegokolwiek..
Zostali zwołani na jeden z placyków koło koszar. W równym rzędzie ustawieni i skutecznie uciszeni.
Miast zająć się ranami, dać odsapnąć ciału i umysłowi, wyszedł na zewnątrz. Dostał polecenie, a im szybciej je wykona, tym szybciej będą odprawieni do końca.
Niedbale spoglądał na naziemców.
Paru ludzi, elfów i chyba krasnali.. czy czegoś równie brzydkiego. Głowy nie da.
Stali nieruchomo, nie kryjąc przerażenia. A może? Jeśli nawet, to nie wychodziło im to za bardzo.
Westchnął, czując zimno ciągnące od ran i przeszedł się przed szeregiem niewolników raz jeszcze.
Parę elfek zwracało uwagę na pierwszy rzut oka.
Ludzie nadadzą się na arenę, a reszta..
- No dalej, skurwysyny! - Warknął jeden z niewolników, w którym dało się poznać coś między krasnalem, a niziołkiem. - Dalej! W rzyć chędożone bękarty pająka!
Nie było osoby która by zrozumiała jego mowę.
Od tego mieli tłumaczów, którzy i tak wzbudzali jeno pogardę. Bo na co komu znać język kogoś, komu się go z reguły obcinało?
To niskie ścierwo nie mogło oczywiście o tym wiedzieć, bo wychynął z szeregu, machając dziarsko przy tym pięściami.
Taak, nie był skuty. Bo i po co? Szkoda kajdan, a woleli wpoić za wczasu im wiedzę, że mogą sobie próbować uciekać do woli.
I jak widać, czasem zdarzały się iście ciekawe przypadki.

Tossun wykrzywił usta w paskudnym grymasie i stanął przed wciąż warczącym bytem.
Cokolwiek to było, widziało, że ma przed sobą ciężko rannego. I poczuło się przy tym pewniej.
Jak się nie zamachnął pięścią na elfa, jak nie wymierzył ciosu..
Świst, chwila ciszy i głośne wycie. Oraz chichot z wielu, wielu gardeł.
Istotka wyła i miotała się, trzymając jedną ręka za trykający posoką kikut.
Drowy nie szczędziły pogardliwych komentarzy i zakładów, jak szybko to coś się wykrwawi.
Sam Tossun po prostu schował ostrze i pozwolił dogorywać naziemcowi.
Raz jeszcze obiegł wzorkiem szereg niewolników i splunął, przywołując gestem ręki jednego ze swoich ludzi.
- Reszta się do czegoś nada. Kiedy indziej się im przyjrzę bliżej, a tymczasem do cel z nimi. - Nie musiał mówić nic więcej.
Rozkaz wykonano bez zbędnego mitrężenia.
A potem ich odwołał. Do domów, życia.. i czegoś tam jeszcze.
Nie dbał o to w najmniejszym stopniu. Mieli służyć. To wszystko.
Jego głowę zajmowało co innego, inna rozpustna myśl.
Myśl, która podpowiadała mu, że za kilka godzin skończy się debata.
A on poprowadzi oddziały swej Matki na tą zbieraninę nieudaczników, kurew i istot, co nie ujrzą niczego prócz swej krwi na posadzce.
83
BetaTesty / Odp: Podmrok - Poza fabułą.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Quenthel Baenre dnia Maj 17, 2015, 20:12:50 »
Węże powróciły na miejsce. A ona sama wstała i wyprostowała się.
-Idź Mez'Barris Armgo. Zwołuję Radę Ośmiu, twierdząc iż tej nocy Ród Del'Armago, co do jednego przestanie istnieć.
Kobieta Del'Armago zbladła, jednak tylko złożyła ukłon. Do samej ziemi i wyszła, wolnym, majestatycznym, jak na kobietę, która ma umrzeć za kilka godzin, krokiem. Opuściła salę i ruszyła, aby zebrać resztki tej swojej zbieraniny. Quenthel przez chwilę jeszcze stała wyprostowana, czekając aż drzwi się zamkną, a gdy to zrobiły...Usiadła i popatrzyła na swojego syna.
-Podejdź bliżej, bym mogła zobaczyć ile jeszcze Ci rozumu zostało. Nie rzeknę więcej niż powinnam, a tym razem dobrze radzę wysłuchaj mnie.
Zmrużyła oczy, iskierki furii zadrgały w jej czarnych oczach.
-To co zdobyłeś obróć w pieniądz, nie ośmieszaj rodu Baenre do końca. A także, słyszałeś moje słowa. Dom Del' Armago ma przestać istnieć. Do końca, co do jednego służącego z ich rodu.
Wychyliła się w przód, a węże nerwowo zasyczały, jakby grożąc, że kolejny raz mogą wbić się w Jego ciało. Popatrzyła po jego ranach i odprawiła gestem.
-A teraz znikaj mi z oczy, a pojawisz się przed nimi gdy Del' Armago  wyginą, ni wcześniej, ni później Synu.
84
BetaTesty / Odp: Podmrok - Poza fabułą.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Fenris dnia Maj 17, 2015, 20:01:29 »
- Jestem ostrzem w ciemności i zgubą twych wrogów. - Wycharczał tylko, starając się zachować opanowanie na twarzy.
Nie ugnie się.
Nie wykaże słabości i nie pozwoli sobie na jęk przy tej dziwce. Nie teraz. Najlepiej nigdy.
Pierwsze Ostrze uniosło się z ziemi, znów klęcząc na jednym kolanie.
Nigdy nie zapomni jej nauk dotyczących braku ukazywania słabości. A.. a była wyjątkowo "utalentowanym" nauczycielem.
Strużka krwi która pociekła z kącika jego ust, chyżo znikła za kołnierzem pancerza i szatą.
Przełknął cicho ślinę i tym razem nie wbił spojrzenia w bat matki.
To w oczy Matki Del' Armago spojrzał. W tym ostatecznym geście pogardy i uzasadnionej groźbie.

Była niczym.
Urodziła się słaba i tak też zdechnie.
Niemal nie powstrzymał uśmieszku zadowolenia, wiedząc, że matka świetnie wie co teraz sobie myśli.
A niech sobie wie. To dla niej potoczył grę w ten, a nie inny sposób.
I nie ważne jak go umęczy, musiała docenić owy fakt.
A jak nie.. to wolał nawet nie myśleć.
85
BetaTesty / Odp: Podmrok - Poza fabułą.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Quenthel Baenre dnia Maj 17, 2015, 19:49:15 »
-Gratuluję porażki, której kara, będzie adekwatna do poczynionych szkód, Tossun'ie, Pierwsze Ostrze, synie mój.
Odwróciła wzrok od Niego, zastanawiając się chwilę. Niechętnie wysłuchała tego co wysłuchała i spojrzała na niego odrobinę znudzonym spojrzeniem. Nie usłuchał jej, nie przywiózł nic cennego. Zhańbił swój dom, Jej i Jego dobre imię, a do tego przez Niego, sojusz z domem Del' Armago został zerwany. I żadnych korzyści z tego. Popatrzyła na Matkę Del' Armago, która już zdążyła podnieść się z ziemi, krew ściekała po jej ręce, barwiąc jej suknie i posadzkę. Ale na twarzy kobiety nie było widać bólu, dobrze, jednak Del' Armago mieli jakiś honor. Nawet nie patrzyła na syna, gdy bicz, tym razem bez najmniejszego odgłosu pofrunął w jego stronę. Trzy różne węże uderzyły w niego, wcisnęły się pod zbroje i przedziurawiły go w dwóch miejscach. Oba przedramiona, trzecia głową węża smagnęła go po karku. Dreszcz rozkoszy przeszedł przez jej mahoniowe ciało, potrząsnął ciałem pod czarnym odzieniem i uciekł. Nie złamała karku syna, Quenthel wiedziała jak trafić, by jeszcze nie zabić. Patrzyła cały czas na reakcję Del' Armago, w której oczach pojawiły się iskierki zadowolenia, gdy zerkała w stronę Tossuna. Nie na długo, spokojnie. Już wkrótce jej syn będzie ją gwałcił, bądź podrzynał gardło. Bo tylko tym będzie mógł się odkupić za porażkę. JEJ SYN PONIÓSŁ PORAŻKĘ. Zacisnęła wargi i w końcu rzekła.
-Czy masz coś jeszcze do powiedzenia Tossun'ie?
W końcu popatrzyła na syna. Nie była zawiedziona, i tak ród Del' Armago musiał w końcu zginąć. Zbytnio się ostatnio rozzuchwalił.
86
BetaTesty / Odp: Podmrok - Poza fabułą.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Fenris dnia Maj 17, 2015, 19:31:56 »
I teraz się dopiero zaczynały prawdziwe schody.
Bo.. bo nie zdobyli niczego, co tak naprawdę było warte tak zorganizowanego zachodu.
Język drgnął mu niechętnie, aczkolwiek powiedział co powiedzieć miał.
- Prócz spalenia miasteczka i zrabowania przyziemnych drobnostek dla kupców, to praktycznie niczego. - Cedził słowa, dalej spoglądając na ruchomy bat matki.
Oczywiście na tym się nie kończyło, wiedział, że zhańbił by ją tylko. Wyprawy łupieżcze były prowadzone na celu wzbogaceniu się domów i powiększania zawartości ich skarbca.
Jak nie, zostawały ostateczne kryteria i zagrywki.
A byli nimi niewolnicy. O ile w ogóle..
- Mamy za to nieco naziemców. Żywych i w znośnym stanie. Sądzę, że przypasują do cichej służby. Zawsze pozostaje arena i zamtuz.
W tym przypadku, to nie spodziewał się wielu gladiatorów. Kobiet było tylko parę, a by trafić do cichej służby, trzeba przetrwać mękę jaką jest kastracja, wycinanie języka i kilka zabezpieczeń magicznych. Tym samym to też dobrze nie wróżyło i nie było niczym obiecującym. Ale jednak.
Gdy skończył, po prostu oczekiwał kolejnego ciosu.
Kwestia przyzwyczajenia. Od zawsze, na zawsze.
Jak nie teraz, to potem. Dobrze, że wyuczono w nim cierpliwości i samozaparcia.
***
**
*
Po tym jak rozkazano się wszystkim rozejść, ludzie Tossuna nie kwapili nawet przystąpić do podziału łupów.
Bez słów zgarnęli towary i ludzi.
Oczywiście te gnidy z Del' Armago nie zrobiły nic w celu zatrzymania ich.
Jeszcze nie chcieli ginąć.
Jeszcze.. to kwestia paru godzin.
Wiedział o tym każdy. A oni? Oni byli po prostu za młodzi i głupi.
87
BetaTesty / Odp: Podmrok - Poza fabułą.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Quenthel Baenre dnia Maj 17, 2015, 19:20:56 »
Jeden z węży wystartował równolegle z jej myślą i sieknął go przez twarz. Nawet nie mrugnęła, gdy Tossun zachwiał się i upadł na jedno kolano. Nigdy nie opadał na dwa, chyba że tego wymagano. Jednak dobrze go wychowała. W środku skinęła uznaniem głową. Teraz czas na Matkę Del' Armago. Popatrzyła na Nią i zauważyła drżenie jej ramiona i zaciśnięte  dłonie, na sukni. Więc bała się, cóż Ci co się boją giną. Każdy mały drow to wiedział. I znowu syk przeszywanego powietrza, Matka Del' Armago nie wytrzymała tak jak jej syn. Krzyknęła, gdy wąż smagnął ją po ramieniu i ręce. Także wylądowała na kolanach, starając się zachować resztki godności. W końcu była z drugiego domu, a nie z jakiegoś plebsu Menzoberanzan.
-Oboje wiecie, za co te blizny będą wam towarzyszyć. Co prawda jednej osobie zdecydowanie krócej, chyba że będzie potrafiła się porozumieć.
Wzrok Quenthel spoczął na kobiecie, wyczekujący odpowiedzi.
-Tak Matko Przełożona, mistrzyni Arach Tinilith.
Tytuły posypały się szybko, wyśpiewane w zadowalającym tępię, głos zadrżał jej dwa razy. Aż dwa. Wąż przeciął powietrze i zatrzymał się przy jej karku.
-Świetnie.
Odwróciła wzrok na swojego syna i zamilkła, kontemplując kolejne słowa w ciszy. Wszyscy znali prawdę, więc i po co było pytać Go o dokładniejszy raport. Kącik jej wargi poszybował w górę, na jedynie pół sekundy, gdy trzeci wąż, z jej bicza uniósł się i syknął cicho w jej umyśle.
Biczowanie moja Pani, ssssssspraw proszę mi tę przyjemność prosssssssszę....
Węże były jej osobowością, to co mówiły, kryło się w jej najgłębszych zakamarkach umysłu.
-Co zdobyliście?
Pytanie, które było pozornie niezobowiązujące. Tylko pozornie.
88
BetaTesty / Odp: Podmrok - Poza fabułą.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Fenris dnia Maj 17, 2015, 19:07:55 »
Długo ważył słowa nim raczył je wypowiedzieć.
Przy Quenthel, nie kryłby się za taktem i edyktem kultury i całej tej sieci szyderstw.
Kłamstwa, kłamstwa i kłamstwa..
Powstrzymał grymas na twarzy i spojrzał na bat matki, by nie patrzeć w same oczy.
Było to niewiarygodnym nietaktem przy osobach postronnych, tak jak ta kipiąca furią suka. Oczywiście nie powiedział tego na głos.
Powiedział coś innego, co było jedynie w ładne brzmienie ubrane.
- Polegli. - Powiedział i urwał, zastanawiając się co dalej. W końcu nie chciał jej dawać powodu do wyciągania z niego informacji. A wiedział, że wręcz uwielbiała to.
Więc gdy przemówił ponownie, postanowił do reszty pogrążyć i siebie i Del' Armago.
Jakim kosztem? Ano takim, że jeśli go nie zabije za bezczelność na miejscu, to druga z Matek zostanie upodlona do samiutkiego końca, a on, Tossun Baenre doprowadzi do ostatniej formy upadku tych naiwniaków.
- Polegli. Sami się przy tym prosząc o klęskę. Nie będę wnikał w tą godną pogardy i politowania masakrę, którą im urządzili naziemcy. Moje polecenia zostały zignorowane, plan ataku zignorowany i wreszcie to, że mieliśmy działać razem. Nie dość, że uderzyli pierwsi ginąc masowo, to obrazili mnie i mą pozycję. Dziwuję się, że nie ściąłem tego chłystka który dowodził tą... armią. - Chciał powiedzieć co innego, ale ugryzł się w język.
89
BetaTesty / Odp: Podmrok - Poza fabułą.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Quenthel Baenre dnia Maj 17, 2015, 18:51:01 »
Powieka nawet nie drgnęła jej, gdy zgiął się. Widziała jak nagle wszyscy powędrowali swymi oczyma, w stronę jej syna. Nawet Matka domu Del' Armago  popatrzyła na jej syna. Wzrokiem ociekającym nienawiścią. To co zostało z domu Del' Armago było wręcz zabawną garstką. Tossun, Ona i Matka Domu też o tym wiedziała. Więc koniec drugiego domu w Menzoberanzzan. Jeden z węży jej bicza, poruszył się, uruchomiony jej myślą, i przepełzł na drugą rękę. Uniosła ją do oczu, a wąż wysunął język przed jej twarzą.
-On wie.
Zasyczało.
-On chciał.
-Wiem.
-Del' Armago jest skończone, On chce ich skończyć.
-Wiem.

Jej oczy zmieniły się i powędrowały ponownie do Tossuna, a potem do reszty.
-Róbcie to do czego was stworzono.
W końcu przemówiła. Jak zawsze głosem nie przepuszczającym sprzeciwu. Głosem stalowym i ciemnym, jak mrok, który ich otaczał.
-Tossun'ie i Ty, Matko domu Del' Armago.
Spojrzała to na Nią, to na Niego.
-Za mną.
Warknięcie, gorsze niż jej normalny głos. Obróciła się i ruszyła z powrotem do schodów, szata szeleściła tak jak jej właścicielka chciała.
***
**
*
Usiadła na tronie, jak zawsze z wdziękiem. A oni milczeli. Tak jak im kazano. Usiadła, a węże oplotły się dookoła podłokietnika. Odgarnęła mlecznobiałe włosy i w końcu popatrzyła na Nich swoimi czarnymi oczami. Najpierw wpatrywała się w swojego syna. Długo, bardzo długo, jednak czas nie grał dla Niej roli, więc i dla nich nie powinien. A potem przeniosła swoje oczy na Matkę Del' Armago. I tu także wpatrywała się długo, bardzo długo, by w końcu przemówić.
-Co stało się z wojskiem Del' Armago?
90
BetaTesty / Odp: Podmrok - Poza fabułą.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Fenris dnia Maj 17, 2015, 18:35:43 »
- Niżej.
Dla zwykłego Drowa te słowa były w dalszym ciągu uwydatnianiem swej pozycji.
Niczym szczególnym i niezwykłym.
Od po prostu rozkazem i większym upadlaniem wojownika. Szczególnie tak wysoko postawionego jak on.
Dla zwykłego Drowa.. jednak to On był jej pierworodnym.
I to On już wiedział jak bardzo nieciekawie to się skończy.
Pozornie łagodna postawa Matki i spokój w głosie, krył coś, co wydrze mękę z jego ust. Doskonale wiedział jak to się skończy po ceremonialnej odprawie.
"Niżej"...
Przemógł się i zgiął kark w pełnym, królewskim ukłonie. Nawet on wolał nie przeginać.
Pewniakiem było, że w razie utraty przez nią cierpliwości, może i na widoku zrobić z niego miazgę. Niech dzięki będą Lolth, że Matki Przełożone tak rzadko miały
potomstwo męskie.

Gdy Tossun oddał pełny pokłon, poczuł na sobie wszystkie spojrzenia. I swoich ludzi, niedobitki Del' Armago, elity i obu Matek.
Stały tam, górując nad żołnierzami posępnie.
Czekał. Cierpliwie, bez jakichkolwiek oznak życia i bytności.
Jedyne co się nie zmieniło, to zadowolenie z samego siebie.
Jak sobie obiecał, tak też zrobił. Del' Armago było niemal skończone. Po utracie takiej ilości nowych.. jak przeżyje najbliższe godziny, osobiście poprosi o poprowadzenie
oddziałów swego domu na te nic już nie znaczące ścierwa.
A.. Matka Przełożona która stała obok jego rodzicielki, doskonale o tym wiedziała.
I gdyby wzrok mógł zabijać, jej spojrzenie jak nic zgniotłoby go na miejscu.
Strony: 1 ... 7 8 [9] 10
Carbonate design by Bloc
variant: carbon
SMF 2.0.6 | SMF © 2013, Simple Machines
Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum
js2210sanok extremalteam krolestwo-wloch legendaryarmy miniyourlife